Tuż przed początkiem października sprawiłem sobie IBM-Lenovo T61p. Od początku była na nim zainstalowana Vista w wersji Ultimate. Gentoo zainstalowałem sobie sam (szpan, a co!)
Pewnego listopadowego wieczoru ustawiłem sobie na noc partycjonowanie za pomocą GParted. Jakież było moje zdziwienie gdy o poranku (tak około 13 ;) próbując włączyć Vistę zobaczyłem tylko ładujący się w nieskończoność pasek. Jako że przed partycjonowaniem wszystko chodziło, kazałem przeskanować dysk Viście ntfsfix'em. Dysk został przeskanowany, nie znaleziono żadnych błędów.
Niestety po ponownym restarcie okazało się, że system dalej nie wstaje. Zostały jednak poczynione pewne postępy, bo pasek kończy się ładować i powinna nastąpić animacja poprzedzająca pojawienie się ekranu logowania (posiadacze Visty wiedzą o co chodzi). Powinna, ale nie następuje, kontrolka od dysku zamiera po paru mignięciach w każdym z trybów uruchamiania.
Jako że mój laptop jest wyposażony w partycje recovery postanowiłem z niej skorzystać. Spotkało mnie jednak niemiłe zaskoczenie, gdyż niezależny minisystem (na oddzielnej partycji, oparty na Viście) zamiast pozwolić przywrócić system do stanu używalności również zacina się zaraz po pasku ładownia się systemu. Niestety okazało się, że instalator Visty z płytki też zacina się zanim cokolwiek z nim można zrobić.
Podsumowując, cokolwiek opartego na Viście odmawia współpracy. Próbowałem przeszukiwać Google, ale szczerze powiedziawszy to nie wiem czego mam szukać, więc i nic konkretnego nie znalazłem. Czy znajdzie się ktoś kto będzie wiedział jak mam to naprawić, albo chociaż jak można zdiagnozować co jest nie tak?
Od tego zdarzenia używam Gentoo, z którym nie było żadnych problemów. Nie płaczę jakoś szczególnie z tego powodu, jednak chciałbym mieć możliwość włączenia od czasu do czasu jakiejś z Windowsowych aplikacji. Wine, czy płatna Cedega nie załatwiają sprawy. Potrzebny jest mi np. Visual C++, który raczej z racji na swój charakter pod Winem działać nie będzie.